Rano ,dwunastego dnia mojego pobytu tutaj ,wstałem i poczułem się jak kiedyś. Tak ,jak w internacie w Barcelonie. Tylko wtedy w pokoju było trochę więcej osób i dookoła było pełno plakatów naszych idoli. Cieszyliśmy się z każdego treningu i spotkania z najlepszymi piłkarzami. Teraz to niektórzy z nas są właśnie takimi idolami. Nasze plakaty wiszą nad czyimś łóżkiem ,ktoś czeka z naszym zdjęciem pod stadionem by zdobyć tylko to jedno jedyne maźnięcie markerem i uśmiech. Nie wiem ,czy byłem kimś takim ale moja ręka machnęła tysiące tych maźnięć. I mimo wszystko ta radość nie doprowadzała mnie w niebiańskie poczucie samego siebie. Jestem taki niezwykły i w ogóle. Heej! Koleś. Siedzisz w ośrodku dla uzależnionych i z problemami psychicznymi.
-Usiądę obok Ciebie a ty nie zaczniesz krzyczeć ,prawda?-moje rozmyślania przerwał mi jakiś chłopak dosiadający się do stolika ,przy którym siedziałem sam.
-Tak ,zacznę krzyczeć. Aż tak tu źle?
-Żartowałem. Nie ,aż tak nie. Co ci dolega ,kolego?
-Dobry pomysł. Będziemy rozmawiać o mojej depresji przy pierwszym spotkaniu ,hej!Jestem Marc Bartra ,gram w FC Barcelonie i mam deprechę. Cool ,co nie?A ty co tu robisz kompanie do porannych rozmów przy całkiem dobrym jak na te warunki śniadaniu?
-Jestem uzależniony.I jestem Miles.
-Od...?
-Od dziecięcego porno ,wiesz? Od pieprzonego alkoholu i fajek. Nie wiem ,co tu robię ale to jest warunek jaki postawili mi na komendzie. Albo ośrodek ,albo do kicia. Trochę się nazbierało w mojej kartotece. A najwięcej to picia przed dwudziestym pierwszym rokiem życia.
-Uu. Widzę ostry gracz.
-Świetnie. Jestem tu miesiąc i jakoś lepiej się czuje ,chyba mnie wypuszczą.
-Mam pytanie. Co to za dziewczyna?-wskazałem na siedzącą w roku ,samotną czarnowłosą bezimienną.
-Beatrice. Ona chyba też ma depresje ,ale nikt nie wie. Z nikim nie rozmawia. Ze mną rozmawiała ,jest całkiem...normalna. Ale przyjechała tu dzień przed Tobą.
-Zmieńmy to.-odpowiedziałem i chwyciłem swoją tackę z jedzeniem po czym wstałem. Wszystko tu wyglądało jak w Amerykańskim liceum ,dosłownie. Nawet lekcje były. Nie mogli wysłać mnie do ośrodka w Europie?-Ja i Miles.-przedstawiłem się czarnowłosej.-Ja Marc i Miles Miles. Marc Miles. MM. MM i spółka. A ty?-usiadłem razem z Milesem naprzeciwko niej. Spojrzała się na nas z niedowierzaniem i przegryzła kanapkę ,w której konsumowaniu chyba jej przeszkodziliśmy.
-Tris, po prostu Tris. Rodzice dali mi na imię Beatrice ,bo chyba myśleli że zostanę zakonnicą. A wy nienormalni ,prawda?
-Jak najbardziej.-wyszczerzyłem się.-Żartowałem.-progres. Po raz pierwszy od kilkunastu dni po prostu żartowałem ,wow.
-A co Cię tu sprowadza?-wtrącił Miles.
-Niezrównoważenie psychiczne?Chciałam zabić kilka osób i nadal się powstrzymuję ,ot co.-odpowiedziała i przez chwilę patrzyliśmy na nią z niedowierzaniem-Też żartowałam. -dodała po chwili.-Rodzina mnie tu sprowadziła. Sądzą że ,,mam problemy''-zakreśliła cudzysłów w powietrzu.
-Oo ,to jak ja. Tylko mnie znajomi.
-Ooo ,to jak nie ja. Jestem po prostu alkoholikiem. Alkoholikiem po dwudziestce! Już zdążyłem się wyrobić. I papierosoholikiem. O ile coś takiego istnieje.
-A kto nie jest.-powiedziała z buzią wypełnioną kanapką.Chwilę żuła ,a potem dorzuciła.-Też palę. Nałogowo. A ty Marc ,palisz?
-Nie. Nie palę ,nie mogę.
-Wiesz co ,nie wyglądasz na obłąkanego.On wygląda.-wskazała na Miles'a.-Jest jakiś dziwny.-chłopak prawdopodobnie nic nie słyszał. Zajął się ustawianiem widelca na czubku nosa.-Pewnej nocy nas wszystkich pozabija. Mimo ,że to nie jest psychiatryk.-mówiła ,a ja spojrzałem za okno i przyglądałem się samochodom jeżdżącym obok.-Wiesz po czym poznać psychiatryk i odróżnić go od ośrodka?
-Po czym?Masz w tym jakieś doświadczenie czy co?-zaśmiałem się.
-Nie ,nie mam. Ale psychiatryk straszy swoim wyglądem. Czy cokolwiek Cię tutaj przestraszyło? No oprócz Miles'a.
-No nie za bardzo. Za kolorowo tu.
-No właśnie. Nikt nie chce trafić do psychiatryka.A jeśli chce ,to siedzi w swoim pokoju i przycina sobie żyły. Jeśli stracisz panowanie nad sobą i się zagubisz ,patrz przez okno.-mówiła całkiem poważnie.-Jeśli nie będzie tam drogi stanowej ,to masz przesrane.
_________
No ,1 :D
Rozśmieszył mnie komentarz o plagiacie:D
Dla niedoinformowanych ,którzy chcą tu pisać ,,plagiat plagiat!'' :
1.Inspiracja: Szukając Alaski. Dlaczego? Przeczytaj a się dowiesz. Jeśli nie chcesz czytać ,nie czytaj. Specjalnie dla Ciebie tekst niżej.
SPOILERY SPOILERY!
Internat , zagubiony chłopak. Poznaje Alaskę i Pułkownika ,którzy zmieniają jego życie. Ale naprawdę nie chce spoilerować. Poszukaj informacji w internecie.
Kaya - boże ,ta dziewczyna ma na twarzy wypisane ,,mroczna ,idealna do roli Alaski''
Mi się podoba - i to bardzo! Z niecierpliwością czekam na następny ! :*
OdpowiedzUsuń/Mortiś :***
Mm, bardzo podoba mi się rozdział <3 Marc tutaj jest taki... inny niż zazwyczaj. A Miles? polubiłam go, ale faktycznie jest dziwny xd Ciekawe co to za problem ma Tris? Spodobało mi sie na końcu zdanie, o tym, żeby patrzec przez okno ; ) Czekam na kolejny ;*
OdpowiedzUsuń[SPAM]
OdpowiedzUsuńPoznali się kilka lat wcześniej, od razu się w sobie zakochując. Mieli swoje wzloty i upadki, ale byli ze sobą szczęśliwi i mówili, że żyją w ich osobistej bajce. Mogłoby się wydawać, że Aaron, młody piłkarz Arsenalu Londyn i Jenna, studentka kryminologi to idealna para, lecz do czasu..
Czy jednak to taka bajka, w której wszyscy ciągle są szczęśliwi i nikt w niej nie płacze?
Serdecznie zapraszam na swoje nowe opowiadanie z piłkarzami Arsenalu w tle: http://tell-that-you-still-love.blogspot.com ;*